To pierwszy mój cykl obrazów. Założyłam rodzinę, urodziłam dzieci. Rodzina -był to mój jedyny świat w którym się znajdowałam do momentu, kiedy zaczęłam potrzebować i wyrażać swoje potrzeby. Pojawił się uśpiony wentyl bezpieczeństwa- malarstwo zapomniane na jakiś czas. Jedną ręką kręciłam w garnku zupę a drugą ręką w maleńkiej kuchni w ktorej malowałam obraz dostawiony do zlewu.
Odwieczna moja tęsknota za malowaniem dawała się we znaki. Powstawały pejzaże z ptakami. Wirujące w powietrzu, tańczące, brodzące w wodzie- to moje sny z dzieciństwa. Delikatne, pastelowe kolory osładzały, karmiły moją duszę. Emocjonalne, fakturalne, z kreską pełną werwy nieskrępowanej niczym pejzaże uniosły mnie ponad codzienność.