„Prawdę powiedziawszy potrafimy mówić tylko przez nasze obrazy” Vincent van Gogh list do brata Theo Malując odnajduje się w sens z istnienia. Stawianie sobie za cel opowiedzenie historii całą duszą i całym sercem nadaje istnieniu określone piękno. Mam wiarę w to że moją pracą wydobędę ze zdefiniowanych pojęć nową treść. Opowiadam na nowo to co każdy opowiada na swój sposób. Malarstwo jest potrzebą wypływającą z samego życia, odczuwania rzeczywistości i potrzeby wynikającej z marzeń. Nie jest istotne Ile jest rzeczywistości a ile inspiracji rzeczywistością. Istotny jest zachwyt, podziw, zdziwienie. Ukazać to można tylko w sposób dynamiczny stając przed płótnem i tworząc nowy byt w postaci obrazu. Dopiero wtedy gdy przelewa się na obraz własne emocje myśli i serce, obraz zaczyna żyć własnym życiem. Dopiero wtedy obraz ma sens

Widok jeziora porażającego dzikością natury, a zarazem harmonią i równowagą, wywołuje mistyczne natchnienie. Dźwięk bębna, jego siła, rytm a także głos wydobywający się z głębi piersi wprawiają w ruch wyobraźnię. Kiedy natchnienie zniknie, zastępuje je tęsknota wrażliwość na każdą oznakę działania natury. To ona łamie zasady i formuły, które już się prze pełniły i są nieaktualne. Coś musi obumrzeć żeby powstało nowe życie. Świadomość zaczyna dojrzewać do odkrycia nowych treści, wychodzi z zakotwiczenia w dotychczasowej formule, z niewoli dotychczasowego świata. Wkracza w bardziej dynamiczny poziom wiedzy i działania. Następuje rytuał przejścia do nowego. Moc życiowa która wprawia w ruch, jest jak kobiece falujące biodra. Energia wywodzi się z głębi jestestwa. To dar napędzający naturę energią. Energia przeistacza się w nowy byt.
Obraz jest jak życie na pustyni. Tam życie jest niezwykle skondensowane, trudne ale i ukryte pod powierzchnią . Wypalające słońce nie dociera do podziemi, gdzie każda możliwość podtrzymania życia jest cudem. Z podziemi roślina czerpie soki do tego żeby żyć. Ja czerpię siłę do tworzenia z głębi swojej świadomości i a podpowiada mi podświadomość. Kaktus zakwita rzadko, ale płomiennie i niezwykle pięknie.
Aldona Zając