Obraz ten, na pierwszy rzut oka operujący prostą narracją portretową, okazuje się być wielowarstwową opowieścią o kobiecości i samopoznaniu. Z premedytacją rezygnuję z oczywistego atrybutu indywidualizmu – twarzy – by skierować uwagę na to, co niewidzialne i może przez to bardziej autentyczne. Akcent przesuwa się z twarzy na gesty, linie ciała, światło odbite na ramieniu. Portretuję więc nie tyle osobę, co stan przejścia: moment zawieszenia pomiędzy introspekcją, a otwarciem na świat zewnętrzny.Obraz ten jest więc wnętrzem – świadectwem czułego procesu samoodkrycia, prowadzonego daleko od spojrzeń przypadkowych obserwatorów, ktorzy sa za oknem umieszczonym w rogu obrazu.
Umieszczony na dłoni motyw róży dopełnia kompozycji na kilku poziomach. Detal ma wagę symboliczną – jest zapisem ścieżek pamięci, czułą anteną wychwytującą drobiny intymnych znaczeń, których nie sposób uchwycić słowami. Róża tutaj to także wytrych do interpretacji: subtelność, ulotność, odbicie tego, co najłatwiej stracić. To dialog z przeszłością ktora przywraca nam wiarę w moc obrazu jako przestrzeni wolności, transformacji oraz namysłu nad rolą kobiety w ogóle.